Wrz
01
Tagi:

Zmniejsz stres szkolny u swojego dziecka

Niestety, dla wielu maluchów koniec wakacji jest równoznaczny z poczuciem strachu. Sama rzeczywistość szkolna, związana z nowym rytmem obowiązków, planem lekcji, nowym miejscem, nowymi opiekunami wywołuje mobilizację, czyli stres.
Jeśli dzieciom wrażliwym, nieśmiałym i przeciętnie zdolnym szkoła stawia zbyt wysokie w stosunku do ich możliwości wymagania, jeśli nauczyciel jest zbyt oschły i surowo traktuje uczniów, jeśli dzieci od momentu wstąpienia do szkoły stają się przedmiotem drwin i śmiechów kolegów z racji źle brzmiącego nazwiska, ubrania, wyglądu, to w miarę upływu czasu narasta w nich poczucie niezasłużonej krzywdy i niechęci do szkoły.
Poczucie zagrożenia na terenie klasy prowadzi do stałego napięcia i niepokoju, wyzwalając różne reakcje, jakich dziecko nigdy nie przejawiało w okresie przedszkolnym. Jeśli do tego dodamy trudności adaptacyjne u wielu dzieci i obiektywne problemy z nauką nowych rzeczy – może zacząć się wielki dramat małego człowieka. W niektórych przypadkach szkoła może stać się nawet przyczyną dziecięcych zaburzeń nerwicowych.
W pierwszych dniach w szkole każde dziecko potrzebuje wyjątkowego wsparcia od rodziców. To czas, gdy rodzic musi okazywać szczególnie dużo uwagi, czas budowania nowej więzi. Rodzic musi dawać szansę „odgadania” emocji, jakie kumulują się w dniu szkolnym. Rozmowy o szkole powinny zacząć się jeszcze przed jej rozpoczęciem. Musimy w uczciwy sposób przedstawiać jak wygląda edukacja i czego dziecko powinno spodziewać się, starając się odpowiadać nawet na najbardziej oczywiste czy absurdalne pytania. Warto żeby rodzice jak najwięcej dowiadywali się o szkole, o klasie dziecka, żeby wiedzieli co tam się dzieje, żeby czuło ono, że ktoś nim się interesuje. Dobrze jeśli dziecko pójdzie do szkoły z rówieśnikiem, jakiego zna, choć czasem tego typu sytuacje też w konsekwencji mogą generować nowe napięcia gdy koleżanka czy kolega zapragnie zaprzyjaźnić się z kimś innym i odrzuci starą znajomość. Należy wysłuchiwać dziecka, które opowiada co działo się w szkole, czego nowego się nauczyło, co śmiesznego powiedziała pani. Także zawieranie nowych szkolnych przyjaźni powinno być przez nas wspierane. Powinniśmy poznawać przyjaciół naszych pociech, umożliwiać i aranżować spotkania także poza murami szkoły, a w miarę możliwości też zaznajomić się z rodzicami przyjaciół naszych dzieci. Wspierając dzieci w budowaniu nowych znajomości uczymy je jak w przyszłości zawierać przyjaźnie.

Ponadto musimy dać czas naszemu dziecku na adaptację do nowych warunków, w których zupełnie inaczej wyglądają proporcje czasu poświęconego na zabawę i naukę. Nie dodawajmy dziecku pozaszkolnych obowiązków domowych „bo już jesteś duży/duża”.

Dziecko samo poczuje, że pewien etap jego dzieciństwa nieuchronnie dobiegł końca i naszą rolą jest zmniejszanie tego wrażenia. Oczywiście - pierwszoklasiści powinni uczyć się samodyscypliny, ale muszą też mieć chwile na lenistwo, odpoczynek i zabawę, a zmuszanie do nauki da niepożądane efekty. Często dodatkowo zniechęcamy dziecko do szkoły słowami typu “ współczuję Ci chodzenia do szkoły", “teraz dopiero się zacznie". Nie róbmy tego. Rodzice muszą uważać na to co mówią, przynajmniej na początku, kiedy ich dziecko jest w okresie poznawczym i pamiętać, że nadal zabawa powinna być dominującą aktywnością sześcio- czy siedmiolatka.

Niestety, dla wielu maluchów koniec wakacji jest równoznaczny z poczuciem strachu. Sama rzeczywistość szkolna, związana z nowym rytmem obowiązków, planem lekcji, nowym miejscem, nowymi opiekunami wywołuje mobilizację, czyli stres.
Jeśli dzieciom wrażliwym, nieśmiałym i przeciętnie zdolnym szkoła stawia zbyt wysokie w stosunku do ich możliwości wymagania, jeśli nauczyciel jest zbyt oschły i surowo traktuje uczniów, jeśli dzieci od momentu wstąpienia do szkoły stają się przedmiotem drwin i śmiechów kolegów z racji źle brzmiącego nazwiska, ubrania, wyglądu, to w miarę upływu czasu narasta w nich poczucie niezasłużonej krzywdy i niechęci do szkoły.